-Sandra napisała, że przespałaś się z jej bratem.-
Powiedziała Patty patrząc na mnie wzrokiem pełnym żalu. Nie. To nie może być
prawda. Dlaczego?- Ale nie przejmuj się jakoś to odkręcimy.- Wyciągnęła ramiona
w moją stronę i chciała mnie przytulić ale odsunęłam się. Chwyciłam kurtkę i
torbę i wybiegłam ze szkoły. Jak tylko wyszłam przed budynek poczułam chłód
przebiegający przed moje ciało. Założyłam na siebie kurtkę i poszłam w stronę
centrum handlowego. Nie mieściło mi się to wszystko w głowie. Moja najlepsza
przyjaciółka napisała coś takiego. Dlaczego ona to zrobiła? Pieprzona
księżniczka. Pewnie znowu coś jej się nie podobało. Weszłam do centrum i
poczułam przyjemne ciepło na swoich zmarzniętych policzkach. Od razu poszłam do
starbucks coffee. W kawiarni nikogo nie było. Zajęłam mały stolik w kącie.
Zdjęłam z siebie kurtkę i powiesiłam ją na krześle obok. Odchyliłam głowę do
tyłu i wzięłam głęboki oddech. Po chwili do mojego stolika podszedł młody
chłopak. Miał na oko około 19-20 lat. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego.
Chłopak uśmiechnął się do mnie.
-To co zawsze?- zapytał. Spędzałam tutaj naprawdę dużo
czasu. Kiwnęłam tylko głową. Chłopak odszedł a ja od razu wyjęłam z kieszeni
spodni swój telefon. Połączyłam się z wifi i zalogowałam na clicksterze.
Weszłam na swój profil. Roiło się tam od różnych postów i komentarzy.
Odszukałam wpis od Sandry. ,,I jak, fajnie ci sie bzykalo z moim braciszkiem?
hahahahah''. Przesunęłam palcem po ekranie zjeżdżając niżej do komentarzy.
,,Hahahahahah'' ,,No no no'' ,,grrrr ja tez moge?'' ,,ile bierzesz za h
mala?''. Nie wiedziałam, że płacze dopóki pierwsza łza nie pojawiła się na
ekranie telefonu. Starłam ją szybko kciukiem. Otarłam policzki rękawem bluzy.
Pamiętam wszystko bardzo dobrze. W zeszłym tygodniu Sandra zrobiła imprezę.
-Skarbie, pójdziesz po plastikowe kubeczki na górę? Są w
pokoju Ben'a.- Sandra uwiesiła mi się na ramieniu i uśmiechnęła się do mnie.
-Spoko.- Odpowiedziałam odwzajemniając jej uśmiech. Wyszłam
z salonu w którym trwała cała impreza i po dwa stopnie wbiegłam na piętro.
Weszłam do pokoju Ben'a. Myślałam, że nie ma go w domu, ale on siedział na
swoim łóżku.
-Oj Sorry, myślałam, że Cię nie ma. Sandra wysłała mnie po
plastikowe kubeczki, skończyły się.- Uśmiechnęłam się i spojrzałam na chłopaka
wyczekując aż wskaże mi gdzie są owe kubeczki.
-Nie ma sprawy, są tam na półce.- Uśmiechnął się i machnął
ręką od niechcenia. Podeszłam do jednej z półek i stanęłam na palcach, żeby
lepiej widzieć co się na niej znajduje. Ewidentnie nie było tam żadnych
plastikowych kubeczków. Odwróciłam się i chciałam już powiedzieć, że ich nie ma
i wracać na dół ale Ben stał przy drzwiach i patrzył się na mnie z łobuzerskim
uśmiechem. Uniosłam jedną brew do góry.
-Nie ma. Trudno.- Uśmiechnęłam się i podeszłam do drzwi.
Chciałam go wyminąć i wyjść z pokoju, ale Ben miał chyba inne plany. Chwycił
mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Przywarł razem ze mną do ściany i
zaczął całować. Nie wiedziałam co się dzieje. Zrobił to tak szybko, że nie
miałam szans jakkolwiek zareagować, a w dodatku trzymał mój nadgarstek. Jego
uścisk zaczął sprawiać mi coraz więcej bólu. Przestał mnie całować, ale jego
twarz nadal znajdowała się blisko mojej.
-Zabawimy się. Co ty na to?- Szepnął w moje usta i oblizał
swoje wargi. Zrobiło mi się niedobrze.
-Eh. Nie. Muszę wracać.- Próbowałam się wyrwać, ale na moje
słowa Ben jeszcze mocniej zacisnął palce na moim nadgarstku. Skrzywiłam się z
bólu.
-Nie?- Zapytał sarkastycznie. Położył dłoń na moim udzie i
powoli przesunął ją wyżej.- Mi się nie odmawia.-Czułam jak łzy cisnęły mi się
do oczu. Co to ma znaczyć? Co mu odbiło. Bałam się tego co zaraz ma nastąpić.
Mogłabym krzyczeć, ale wiem, że to nic nie da. Muzykę z dołu było słuchać
głośno nawet tutaj. Szukałam rozpaczliwie jakiegokolwiek sposobu, żeby uciec.
Nic nie przyszło mi do go głowy. Jego druga ręka błyskawicznie znalazła się pod
moją bluzką. Rękę z uda przeniósł na moje pośladki i przywarł do mnie jeszcze
bardziej całując mnie po dekolcie. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
Próbowałam go od siebie odepchnąć. Uderzałam go pięściami ale nawet go to nie
ruszyło. Był ode mnie starszy, wyższy, większy. Nie miałam szans. Ktoś zaczął
szarpać za klamkę pokoju. Teraz. To była moja szansa. Zaczęłam krzyczeć jak
najgłośniej tylko mogłam. Szarpanie klamki ustało.
-Ty suko.- Wydarł się na mnie i uderzył w twarz. Odrzuciło
moją głowę na jedną stronę. Dotknęłam dłonią policzka i zaczęłam bardziej
płakać. Do pokoju wparował nagle Mike najlepszy kumpel Ben'a. Wyrwałam się i
przebiegłam obok zdezorientowanego chłopaka w drzwiach.
-Co Ty kurwa zrobiłeś? Biegnij za nią!- Usłyszałam za
plecami. Serce biło mi coraz szybciej. Jeśli oni mnie nie złapią to umrę na
zawał. Dobiegłam w końcu do domu. Wbiegłam przed drzwi i zakluczyłam je na
klucz. Pobiegłam do swojego pokoju. Także go zakluczyłam i położyłam się na łóżku
chowając twarz w poduszce. Chciałam zapomnieć o tym wszystkim co się tam stało.
Obiecuję sobie, że nigdy więcej nie pójdę tam. NIGDY.
W tej chwili ktoś położył przede mną kubek z kawą.
Podniosłam wzrok i spojrzałam na tego samego chłopaka, który przyjął ode mnie
zamówienie. Uśmiechnął się do mnie, ale po chwili jego uśmiech trochę przygasł.
Zorientowałam się, że płaczę więc szybko odwróciłam głowę i wtarłam policzki
rękawem bluzy. Chłopak usiadł niepewnie na miejscu na przeciwko mnie.
-Może mógłbym jakoś pomóc?- Zapytał zatroskanym głosem.
-Jeśli tylko umiesz cofnąć czas.- Powiedziałam
sarkastycznie.
-Tego nikt nie potrafi. Ale zamiast tego trzeba się starać
aby przyszłość była lepsza niż przeszłość. Trzeba zostawić ją za sobą.-
Powiedział pociesznym głosem. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego.
Uśmiechnęłam się i wzięłam do ręki kubek z kawą. Wzięłam łyk karmelowego latte
i odłożyłam kubek na miejsce.
-Dave.- Chłopak wyciągnął dłoń w moją stronę.
-Alison.- Uścisnęłam lekko jego dłoń. - Potrafisz poprawić
humor.- Posłałam chłopakowi uśmiech. Od razu go odwzajemnił.
-W takim razie może dasz mi swój numer? W razie jakbyś
potrzebowała pocieszenia.- Uniósł zabawnie brew i uśmiechnął się do mnie.
Zawahałam się ale w końcu wyciągnęłam kartkę, długopis i zapisałam mu swój
numer. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Była 14. Zajęcia w szkole
kończyły się za pół godziny. Nie chciałam nikogo spotkać po drodze. Wzięłam
kolejny łyk kawy i zostawiając prawie pełny kubek wstałam do stołu.
-Muszę iść.- Posłałam chłopakowi przepraszające spojrzenie i
narzuciłam na siebie kurtkę. Wzięłam torbę i wyszłam z kawiarni. Wyszłam z
centrum handlowego. Na policzkach poznałam znajomy chłód. Zamknęłam na chwilę
oczy pozwalając by wiatr rozwalił moje włosy na wszystkie strony. W końcu
ruszyłam w stronę domu. Spodziewałam się kompletnej pustki na ulicach, tymczasem
co chwilę ktoś szedł. Rozpoznałam nawet kilka osób ze szkoły. To nie możliwe,
żeby już skończyli. Wyjęłam telefon i spojrzałam na zegarek 14:35. Cholera. Ten
w kawiarni albo źle chodził, albo stanął. Poczułam ukłucie w brzuchu.
Przyspieszyłam aby tylko jak najszybciej znaleźć się w domu. Ktoś rzucił mnie
śnieżką. Odwróciłam się i zauważyłam grupkę chłopaków. Nie znałam żadnego z
nich. Odwróciłam się z powrotem i chciałam iść dalej ale otoczyli mnie. Było
ich z siedmiu. Może więcej. Wszyscy mieli na twarzach głupawe uśmieszki.
-To jak, dzisiaj wieczorem?- Zapytał jeden z nich i zaśmiał
się drwiąco. Poczułam zbierające się łzy w moich oczach ale stłumiam je. Nie
mogłam pozwolić sobie na chwilę słabości. Nie. Postawię się im. Nie będą mną
pomiatać. Przecież to nie prawda.
-Przykro mi ale skończyłam z dorabianiem po lekcjach jako
opiekunka dla dzieci.- Reszta zaczęła buczeć i naśmiewać się z kolegi. Uniosłam
brew do góry i spojrzałam na niego groźnie. Był wyraźnie zdenerwowany. Nie
przejęłam sie tym specjalnie. Popchnęłam go i wyminęłam idąc dalej w stronę
domu. Zamiast do siebie poszłam jednak do Patty w nadziei, że jest już w domu.
Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam. Otworzyła mi pani Curtis.
-Dzień dobry.- Uśmiechnęłam się na co kobieta odpowiedziała
mi tym samym.
-Cześć Alison, wejdź. Patricia zaraz powinna być w domu.-
Zaprosiła mnie do środka. Zdjęłam buty w przedpokoju i weszłam do pokoju
przyjaciółki. Bardzo lubiłam mamę Patty i chyba z wzajemnością. Położyłam się
na łóżku i czekałam aż wróci.
_____________________________
Idę jak burza. Mam już ponad połowę następnego rozdziału. Muszę jeszcze dopisać coś do rozdziału na tamten blog i mogę kończyć 2.
Jeśli przeczytaliście to napiszcie mi co o tym sądzicie. Czy wyłapaliście jakieś błędy itp. Każda rada jest cenna :)
Jak wam się podoba i chcecie być na bieżąco to zostawcie jakiś kontakt z wami i będę Wam pisała :)
Miłego czytania :3
(Nowy rozdział pojawi się na pewno do końca tego tygodnia).